Jestem za gruba

Jestem za gruba

 

bo-jest-pani-za-gruba.jpg

 

Na przestrzeni dziejów zmieniał się ideał kobiecego piękna. Począwszy od starożytności, aż po wieki średnie, najbardziej cenioną figurą kobiety była ta o obfitych- dziś byśmy powiedzieli kształtach- z dużym biustem, widoczną krągłością brzucha i ud. Choć posąg Wenus z Milo pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych arcydzieł europejskiej sztuki, to sama „uwięziona w marmurze” kobieta dziś miałaby wątpliwe powodzenie. Przynajmniej w świecie szołbiznesu. Jak wskazują naukowcy, proporcje jej ciała nadal są najbardziej pożądaną przez mężczyzn sylwetką. Wenus nie była za gruba jak na swoje czasy. Czy we współczesnej rzeczywistości bogini miłości, piękna i płodności uznałaby, że jest za gruba?

 

Niestety prawdopodobnie tak. I choć luźne rozważania na ten temat możemy potraktować z przymrużeniem oka, to krzyk zrozpaczonej nastolatki należałoby traktować całkiem serio.

Dzisiejsze media nie są łaskawe dla kobiet. Telewizja, prasa, internet i uliczne bilbordy –atakują nas obrazami pięknych, młodych dziewczyn o smukłych ciałach. Utrwalił się podział na ładne – dobre i brzydkie – złe. W naszej kulturze nieświadomie przypisujemy atrakcyjnym ludziom pozytywne cechy charakteru, jednocześnie trudniej zaakceptować nam tych, których figura odbiega od przyjętego (a może narzuconego) kanonu. Wszelkie porównania z modelkami z okładek, gwiazdami filmowymi wypada zawsze na niekorzyść przeciętnej kobiety. Fotoshop czyni cuda! Wiele z kobiet próbuje dorównać narzucanym ideałom, daje się namówić na cudowną dietę albo magiczny środek odchudzający.

Jednak czy bycie „za grubym” zawsze jest wyrazem niezadowolenia z własnego ciała? Otóż nie! Również z tego kobiety czerpią korzyści.

Po pierwsze bycie „za grubą” jest jednym z najczęściej używanych usprawiedliwień naszych niepowodzeń. Można być „za grubą”, żeby dostać „tą” pracę, można być „za grubą”, żeby mieć chłopaka. Wreszcie nasze dodatkowe kilogramy mogą stanowić usprawiedliwienie dla bycia osobą mało lubianą lub niepopularną wśród znajomych. Jest to jeden z niepokojących znaków naszych czasów. Redukowanie obrazu siebie do obrazu własnego ciała, jest coraz bardziej powszechne. Tendencja jest niepokojąca szczególnie jeśli chodzi o osoby młode.

Drugim mechanizmem wykorzystywanym przez osoby „za grube” jest tzw. strategia utrudnieniowa. Wygląd, który nie pasuje do ogólnego trendu szczupłego ciała, może być jednym ze sposobów przygotowania się do porażki. Podobnie jak w pierwszym przypadku, zepchnięcie winy na czynniki, na które nie mamy wpływu, znacznie poprawia nam samopoczucie. Jest to także dobry sposób, aby bycie „za grubą”, stało się swoistym sposobem na życie. Ciągłe tłumaczenie własnych porażek poprzez nadwyżkę kilogramów działa demotywująco na wszelkie wysiłki. Przeświadczenie o tym uniemożliwia więc podjęcie jakichkolwiek wysiłków do zmiany sytuacji. Jak jednak dowodzą badania- jedynie 5 % osób otyłych ma wadę genetyczną. Pozostali mogą podejmować walkę ze zbędnymi kilogramami. Pamiętajmy jednak, że cześć osób ma zaburzony obraz własnego ciała i mogą mieć błędne przeświadczenie o byciu „za grubym”. Osoby, które nie potrafia adekwatnie ocenić własnego ciała często padają ofiarą czynników kulturowych zaburzeń w odżywianiu. Na szczęście nie są one jedynymi, które decydują o anoreksji i bulimii.

opracowanie:  Inga Prusak